Zagłębie wygrywa i wspomina
(red), 2012-01-22, 18:45
Oldboje Zagłębia Sosnowiec wygrali II Halowy Turniej Oldbojów w Piłce Nożnej - Gwiazd Zagłębia, którego patronem był Aleksander „Lolek” Dziurowicz, wybitny bramkarz Zagłębia.
Turniej stał na bardzo wysokim poziomie, a mecze były niezwykle zacięte. Spotkaniom przyglądało się wielu były zawodników, nie tylko Zagłębia Sosnowiec. Nie zabrakło również trenera Jerzego Wyrobka. - Bierzemy wszystkich, ale... do zabawy i tańczenia - śmiał się szkoleniowiec. W bramce oldbojów naszego klubu stał II trener Zagłębia, Robert Stanek, który pomimo przeziębienia bronił równo i sięgnął po tytuł najlepszego golkipera. Wyróżnienie przede wszystkim zawdzięcza ostatniemu spotkaniu, które decydowało o pierwszym miejscu. Sosnowiczanie pokonali zawiercian 2:1, a trener Stanek popisał się kilkoma efektownym interwencjami. Przypomnijmy patronem pierwszego turnieju był Witold „Giga” Majewski. Pomysłodawcami i organizatorami tej cyklicznej imprezy są Stefan Kucia i Leszek Baczyński.
Wyniki spotkań: Sarmacja Będzin - Zagłębie Sosnowiec 2:3, Sandecja Awans Nowy Sącz - Bielskie Orły 4:3, Sarmacja Będzin - Warta Zawiercie 1:3, Zagłębie Sosnowiec - Sandecja Awans Nowy Sącz 4:2, Bielskie Orły - Warta Zawiercie 3:4, Sarmacja Będzin - Sandecja Awans Nowy Sącz 4:2, Zagłębie Sosnowiec - Bielskie Orły 4:2, Sandecja Awans Nowy Sącz - Warta Zawiercie 1:3, Sarmacja Będzin - Bielskie Orły 5:1, Zagłębie Sosnowiec - Warta Zawiercie 2:1.
Klasyfikacja końcowa:
1. Zagłębie Sosnowiec 12 punktów (bramki: 13:7)
2. Warta Zawiercie 9 (11:7)
3. Sarmacja Będzin 6 (12:9)
4. Sandecja Awans Nowy Sącz 3 (9:14)
5. Bielskie Orły 0 (9:17)
Najlepszy zawodnik: Piotr Czak (Bielskie Orły)
Najlepszy bramkarz: Robert Stanek (Zagłębie)
Najlepszy strzelec: Piotr Pawełek (Zagłębie)
Najstarszy piłkarz: Robert Olmiński (Warta)
Nagrody wręczali wiceprezydent Sosnowca - Agnieszka Czechowska-Kopeć, syn Aleksandra Dziurowicza - Marek, dyrektor MOSiR-u - Rafał Łydek, poseł na Sejm RP - Jarosław Pięta, przedstawiciel PZPN, trener młodzieżowych reprezentacji Polski - Andrzej Zamilski. Nie zabrało również Witolda Klepacza (poseł na Sejm), Łukasza Komoniewskiego (prezydent Będzina) i wielu innych znakomitych gości.
Wspomnienia Aleksandra „Lolka” Dziurowicza:
Marek Dziurowicz syn Aleksandra: - Jestem bardzo wzruszony, minęło tyle lat od śmierci taty i nagle rok temu Stefan Kucia wymyślił tak wspaniały turniej, który ma na celu upamiętnienie wybitnych graczy Zagłębia, w tym mojego ojca. To były inne czasy, kiedy w Zagłębiu drużyna praktycznie składała się z rodowitych sosnowiczan, pamiętam jak byłem dzieckiem, gdy szedłem na mecz, wspaniałe emocje towarzyszyły spotkaniom, widok stadionu zapełnionego, coś wspaniałego. W tym czasie było kilku bramkarzy, którzy byli wybitni, najgłośniej zawsze było o Edwardzie Szymkowianku, jednym z kilku, którzy pretendowali do miana rezerwowego Szymkowiaka był mój tata, więc duma jest ogromna. Pamiętam na otwarcie Stadionu Śląskiego reprezentacja Polski grała z NRD. Tata miał bronić w tym meczu, mam nawet wycinki z gazet, gdzie były podawane przed meczem jedenastki i w bramce miał być ojciec. Nie wiem co zadecydowało, ale trener przed meczem zmienił zawodnika na tej pozycji i tata stracił szansę na debiut w pierwszej reprezentacji.
Monika Dziurowicz córka Aleksandra: - Starszy syn, Tymon ma 3 lata i jak spacerujemy przy Stadionie Ludowym, to od 2-3 miesięcy, gdy widzi trenujących piłkarzy, chce dołączyć, więc chyba ciągnie go na boisko i będzie próbował zostać piłkarzem. Nie wiadomo jeszcze na jakiej pozycji, czy będzie bronił, jak dziadek, czy spróbuje sił w polu. Młodszy jeszcze nie mówi, ale imię ma po dziadku, Aleksander. Jestem młodsza od mojego brata o 15 lat, więc nie pamiętam czasów, gdy tata grał, ja obserwowałam, gdy był już trenerem i kierownikiem Stadionu Ludowego, więc wiele meczów w życiu obejrzałam. Kiedy tata zaczął pracować w Czarnych Sosnowiec, z piłkarkami (Aleksander Dziurowicz był ojcem sukcesów kolejowego klubu, Czarne w swojej historii 12-krotnie zdobywały Mistrzostwo Polski, a 11-krotnie sięgały po Puchar Polski), to byłam raz na obozie z piłkarkami, ale nie ciągnęło mnie do grania, trenowałam tylko lekkoatletykę, a dokładniej biegi średniodystansowe.
Robert Majewski, obecny dyrektor sportowy Czarnych Sosnowiec, gdzie Dziurowicz pracował jako trener kobiecej sekcji: - To są odległe czasy, ale znam je z opowiadań. Pan Dziurowicz włożył wiele pracy w rozwój kobiecej piłki. Dzięki niemu w naszym regionie zaczęto interesować się żeńską sekcją. On zrobił świetną reklamę, dzięki niemu łatwiej było prowadzić klub. Mam nadzieję, że wrócą czasy, kiedy kobieca piłka w Sosnowcu znów wróci na piedestał.
Andrzej Gaik, kolega z boiska: - „Lolek” był piłkarzem wszechstronnym, grał dobrze na linii, ale często wychodził na przedpole. Aleksandra cechowała świetna gra nogami. Zresztą na treningach często normalnie z nami grał gierki. To była przyjemność na niego patrzeć, zwody, drybling, dobry przegląd pola. Bramkarz, to jest pierwszy zawodnik gry ofensywnej, a „Lolek” był w tym bezbłędny. Zawsze dawał nam dobry przykład, świetnie przygotowany, dobrze ubrany, dbający o zdrowie i higienę, krótko mówiąc wzór do naśladowania.
Zbigniew Myga, kolega z boiska: - Przyjechałem z Myszkowa, jako 16 letni chłopak, na mecz o mistrzostwo Polski w 1955. Stal Sosnowiec grała z Legią Warszawa, przez 13 minut Stal była Mistrzem Polski, ale Lucjan Brychczy wyrównał stan meczu i końcowy wynik 1:1 dał tytuł Legii. W tym meczu pierwszy raz zobaczyłem „Lolka” Dziurowicza. Moje marzenie spełniło się po 3 latach, gdyż mogłem z nim zagrać w drużynie Stali. Gdy zdobywaliśmy wicemistrzostwo Polski, to ostoją drużyny był nasz bramkarz. Aleksander był typem nowoczesnego bramkarza, który spełniał wszystkie wymogi dzisiejszej piłki. Pamiętam jak dziś, jego parady zawsze wzbudzały brawa i owacje publiczności. Ostatnie moje spotkanie z Aleksandrem miało miejsce na dworcu w Sosnowcu, oczekiwał na kogoś przyjazd. Pamiętam jak do mnie mówił: „Teraz Zbyszek się nie boję, miałem dwa zawały, ale w kieszonce zawsze mam przy sobie tabletki i myślę, że wszystko będzie dobrze. Niestety, po kilku miesiącach miał trzeci zawał, którego organizm nie wytrzymał”.
|