W pierwszej połowie strzelali, w drugiej marnowali
(mawa), 2010-09-05, 17:49
Zagłębie wygrało z Wyzwoleniem Chorzów w ramach Śląskiej Ligi Juniorów Starszych 5:0. - Zwycięstwo jest ważne, ale wynik mógł być zdecydowanie wyższy - tłumaczył po meczu trener Zagłębia, Andrzej Piekoszewski.
(Po tym strzale Roberta Mastalerza piłka minęła bramkę)
Pierwszą bramkę, już w 11. minucie, zdobył Sebastian Płaziński. Młody piłkarz popisał się mierzonym strzałem z 7 metrów, piłkę posłał w krótki róg. W 19. minucie ułańską fantazję włączył Robert Mastalerz. Napastnik Zagłębia przerzucił piłkę nad obrońcą i uderzył mocno po długim rogu. Oczywiście piłka wpadła do siatki. Po kolejnej akcji było już 3:0. Tym razem Mastalerzowi futbolówka, dość nieoczekiwanie, spadłą na nogę, po tym, jak odbiła się od Płazińskiego. Takiego obrotu sytuacji nie wypadało zmarnować, gdyż zawodnik miał przed sobą „pustaka”. W 28. minucie Michał Grunt wykorzystał błąd bramkarza gości, któremu wypadła piłka z rąk, „Gruncik” prezentu nie zmarnował i z 5 metrów oddał celny strzał. Tuż przed przerwą powinna paść kolejna bramka. Piotr Bochenek dośrodkował z lewej strony boiska, na dalszym słupku akcję zamykał Płaziński, który popisał się efektownym strzałem z powietrza… piłka trafiła tylko w słupek.
W drugiej połowie nasz zespół ciągle był stroną przeważającą, jednak sosnowiczanie grali nonszalancko i marnowali dogodne sytuacje. Wynik ustalił w 90. minucie Bartosz Jaworski.
- Cieszę się ze zdobytych bramek, jednak pozostaje niedosyt, gdyż w drugiej połowie zagraliśmy nieskutecznie, mogliśmy wygrać zdecydowanie wyżej. W sparingach zdobyłem kilka bramek i mam nadzieję, że w lidze również będą wpadały - podsumował mecz strzelec dwóch goli, Robert Mastalerz.