Turniej im. Aleksandra Dziurowicza
(red.), 2012-01-22, 08:08
Dziś (22 stycznia) zostanie rozegrany II Halowy Turniej Oldbojów w Piłce Nożnej - Gwiazd Zagłębia. Tegorocznym patronatem zawodów będzie Aleksander „Lolek” Dziurowicz. Pierwsza edycja była poświęcona Witoldowi „Gidze” Majewskiemu.
Oldboje Zagłębia będą rywalizować z Wartą Zawiercie, Orłami Bielskimi, Sandecją Awans Nowy Sącz i Sarmacją Będzin, początek turnieju o 11:00 (22 stycznia 2012 r., w hali MOSiR przy ul. Żeromskiego).
Wspomnienia o Aleksandrze Dziurowiczu spisane przez Stefana Kucię (prezesa Stowarzyszenia Oldbojów Zagłębia, jednego z pomysłodawców turnieju "Gwiazd Zagłębia):
Aleksander Dziurowicz urodził się w roku 1930. Karierę piłkarską rozpoczął w sosnowieckich Czarnych w wieku 15 lat. Natura obdarzyła „Lolka” - gdyż tak nazywano go od dzieciństwa - w silny, precyzyjny strzał z obu nóg oraz dobry drybling. Cechy te powodowały, że w drużynie juniorów, grając jak wówczas określano na pozycji lewego łącznika, zdobywał wiele bramek. Jak to w sportowych losach często bywa, w rolę bramkarza wcielił się przez przypadek. Otóż na skutek słabych występów etatowego golkipera seniorskiej drużyny Czarnych - Strzemińskiego, cieszący się autorytetem obrońca Strauch, w obliczu braku innych kandydatur, rekomendował na obsadzenie „wąskiego gardła” zespołu zwinnego, skocznego i ogólnie sprawnego młodego Dziurowicza. Jako, że szesnastoletni Lolek w nowej roli wypadał wyśmienicie, przeto nie oddał już miana pierwszego bramkarza do czasu fuzji z RKU.
W barwach nowo utworzonej Stali Sosnowiec bronił jej bramki na zmianę z cieszącym się dobrą marką Powązką. W 1950 r. Dziurowicz zostaje powołany do wojska i trafia do krakowskiego OWKS, który stara się uzyskać ostrogi pierwszoligowca. Wielkie uznanie sympatyków wojskowego klubu zawdzięcza Dziurowicz swej postawie w derbowym meczu z faworyzowaną Gwardią (Wisłą). Policyjny klub po kilku minutach gry prowadził z wojskowymi 3:1. Słabo spisujący się Hajduk - podstawowy bramkarz OWKS zostaje zastąpiony przez sosnowiczanina. Ten broni jak w transie strzały takich znakomitości piłkarskich tamtych lat jak: Gracz, Kohut, Mordarski. Do formy Dziurowicza dostosowują się koledzy z zespołu strzelając kolejno 3 bramki. Wojskowi wygrywają 4:3. Wraz z Lolkiem w barwach OWKS występowali inni znani zawodnicy sosnowieckiej Stali: Masłoń, Musiał, Krajewski, Uznański. W dużej mierze ich dziełem stał się upragniony awans wojskowych do grona najlepszych drużyn w kraju. Wymienieni zawodnicy z wyjątkiem Uznańskiego, po odbyciu służby wojskowej powrócili do macierzystej Stali i nie dane im było wystąpić już w roli pierwszoligowców. Zaszczytu tego dostąpił jedynie „Prezes” Uznański, który o rok później od kolegów przywdział wojskowy mundur i wraz beniaminkiem sięgał po wicemistrzostwo kraju. Ponoć co się odwlecze to nie uciecze. Dla opuszczających Kraków naszych zawodników, ta ludowa mądrość miała wkrótce się spełnić.
„Rezerwiści” z 1953 r. zasilając rodzimą Stal stworzyli podwaliny silnego klubu aspirującego do gry w pierwszej lidze. W następnym 1954 r., gdy drużynę zasilił jeszcze wspomniany „Prezes” awans sosnowiczan stał się faktem. Przedstawiając sylwetki piłkarzy, którzy wprowadzili zespół do grona pierwszoligowców tak charakteryzowano naszego bramkarza: „... wzrost 1,77 m, waga 67 kg. Laborant huty „Milowice”. Wychowanek Stali. W pierwszej drużynie gra od 1953 r., po powrocie z wojska. Zawodnik obdarzony błyskawicznym refleksem, niezwykle opanowany, spokojny, o pewnym chwycie. Lepszy w wychwytywaniu dolnych piłek, niż górnych...”
Debiut Stali w elitarnym gronie przeszedł najśmielsze oczekiwania. Dopiero w siódmej kolejce stracili oni pierwszą bramkę. Tym samym Dziurowicz ustanowił nieprawdopodobny rekord pozostając niepokonanym przez 628 minut. Do kapitulacji zmusił go dopiero Lucjan Brychczy z warszawskiego CWKS. Ten sam zawodnik pozbawił nas tytułu mistrzowskiego w pamiętnym sezonie ligowym A.D. 1955. Wyczyn Dziurowicza przetrwał 15 lat i został poprawiony przez Władysława Grotyńskiego - bramkarza Legii Warszawa.
Poczynania naszego rekordzisty nie uszły uwadze selekcjonerów kadry narodowej. Do 1957 r. otrzymywał powołania do reprezentacji, pozostając jednak w cieniu Edwarda Szymkowiaka. Prawie pewny był jego występ w spotkaniu na Stadionie Śląskim w 1956 r. przeciw zespołowi Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Rozgrzewającego się już na murawie Dziurowicza w ostatniej chwili, w niejasnych okolicznościach zastąpił Wyrobek.
Kroniki piłkarskie przypisują naszemu zawodnikowi trzy występy w drugiej reprezentacji Polski. Wielokrotnie bronił barw Śląska i Zagłębia. Największą „wpadką” zawodnika w czasie jego wieloletniej kariery było wpuszczenie bramki na Stadionie Ludowym podczas meczu ligowego z Lechem Poznań, gdy po sygnalizowanym przez sędziego liniowego spalonym wyłapał dośrodkowanie prawoskrzydłowego, by następnie będąc przekonanym o wznowieniu gry rzutem wolnym, położyć piłkę przed sobą. Sędzia główny nie przychylił się jednak do sugestii bocznego. Nieporozumienie wykorzystał gracz Lecha - Anioła zdobywając bramkę curiosum. Na szczęście Stal wygrała całe spotkanie 3:1, co pozwoliło łatwiej przełknąć winowajcy niefortunną interwencję.
W swych wspomnieniach Dziurowicz podaje, iż rozegrał w swej karierze ponad tysiąc spotkań, obronił kilkadziesiąt jedenastek, a wykorzystując swe predyspozycje strzeleckie związane z wczesnym okresem kariery, już jako uznany bramkarz wielokrotnie z powodzeniem wykonywał również rzuty karne. Jeden z wycinków prasowych znajdujący się w jego prywatnej kronice epatuje tytułem „Dziurowicz obronił 3 karne” , by następnie rozwinąć myśl: „... Było to podczas meczu Ruch Chorzów - Zagłębie Sosnowiec, rozegranego w Chorzowie, zwyciężył Ruch 2:0, o ile mnie pamięć nie zawodzi, jedną bramkę strzelił Nieroba, a drugą Pieda. Zanim doszło jednak do porażki, sędzia podyktował rzut karny przeciw gościom. Padł strzał, lecz Dziurowicz obronił. Sędzia był zdania, że bramkarz zrobił wcześniej ruch i nakazał powtórzenie rzutu. I tym razem Dziurowicz obronił. Po kilku minutach gry, kiedy wynik utrzymywał się 0:0, sędzia znów podyktował rzut karny i znów Dziurowicz interweniował skutecznie”.
Karierę zawodniczą zakończył w 1963 r., mając 33 lata. Uważał jednak, że przedwcześnie zrezygnowano z jego usług i mógłby z powodzeniem rywalizować jeszcze z młodymi następcami: Szygułą i Machnikiem. Będąc jeszcze czynnym zawodnikiem stawiał pierwsze kroki w roli trenera seniorów Górnika Sosnowiec. Po zakończeniu kariery wprowadził ten zespół w szeregi trzecioligowców.
Później z powodzeniem zajął się w tym klubie szkoleniem młodzieży. Po fuzji Górnika Sosnowiec z Zagłębiem nauczał piłkarskiego rzemiosła trampkarzy. Pełnił też funkcję kierownika Stadionu Ludowego. W ostatnim etapie swego sportowego życiorysu podjął się z powodzeniem prowadzenia kobiecej drużyny Czarnych, uzyskując z nimi najwyższe krajowe laury. Prawie czterdziestoletnia przygoda z futbolem najlepszego bramkarza w historii piłkarstwa z sosnowieckim rodowodem zatoczyła tym samym koło. W miejscu, gdzie jako nieopierzony młokos stawiał swe pierwsze sportowe kroki, teraz jako szpakowaty, przystojny pan w starszym wieku przekazuje swe bogate doświadczenia piłkarkom, wśród których tylko nieliczne nie należą do kadry narodowej. Po przebytych dwóch zawałach serca zrezygnował z pracy w klubie. Jako kibic, wbrew zaleceniom lekarzy, emocjonował się poczynaniami drużyn na stadionie przy ulicy Mireckiego, przy której zresztą zamieszkiwał. Lolek bez piłki nie potrafił żyć. Zmarł w 1992 r. w wieku 62 lat.
|